Kategorie HistorieNewsy

Namalowała na twarzy znamię identyczne jak to, z którym urodził się jej synek. Nie żałuje

Pewnie słyszałaś o mężczyznach, którzy tatuują sobie blizny takie, jakie mają ich dzieci po różnych operacjach. Chcą w ten sposób okazać im wsparcie i pomóc w zaakceptowaniu nowego wyglądu. A czy Ty zastanawiałaś się kiedyś, ile mogłabyś poświęcić, aby Twój maluszek nie czuł się inny? Carolina Giraldelli postanowiła zmierzyć się z opinią publiczną malując sobie na twarzy dużą „plamę”, będącą repliką znamienia jej synka. Dzięki temu dowiedziała się, jak jej dziecko może być odbierane przez obcych ludzi i że musi go wychować na pewnego siebie, odważnego mężczyznę.

„Naznaczony” synek Giraldelli

26-letnia Carolina Giraldelli z Caceres (Brazylia) urodziła synka w maju 2017 roku poprzez cesarskie cięcie. Szyja maleńkiego Enzo Cestari była dwukrotnie owinięta pępowiną, więc nie było chwili do stracenia. Młoda mama bardzo bała się o synka, a gdy spojrzała na lekarzy, od razu wyczuła, że coś jest nie tak.

Okazało się, że chłopiec jest zdrowy, tylko, że… wygląda nieco inaczej. Giraldelli początkowo nawet myślała, że jej maleńki synek jest brudny na twarzy. Gdy jednak dowiedziała się, że to wyjątkowo duże znamię i tak była szczęśliwa. W końcu jej Enzo był już na świecie, a jemu życiu nic nie zagrażało.

Wprawdzie noworodek musiał być w piątej dobie życia poddany zabiegowi, aby sprawdzić jego „plamę”, ale badanie wykazało, że to nieszkodliwa wrodzona zmiana melanocytowa.

Carolina Giraldelli
Nypost.com

Pomimo wielu trudności, Carolina Giraldelli wraz z mężem starają się zachowywać normalnie

Brazylijka już wtedy zdecydowała, że musi stać się inną osobą. Uznała, że powinna być odważniejszą i silniejszą kobietą, która jest gotowa stawić czoła wszystkim przeszkodom, jakie będą pojawiały się na drodze jej syna.

Chociaż Enzo urodził się z ciemnym znamieniem pokrywającym większość jego czoła i rozciągającym się przez jeden policzek, Giraldelli ​​nigdy nie próbowała tego ukryć. Wręcz zapewniała chłopca o jego wyjątkowości i często podkreślała, że jest dla niej ideałem.

Mimo to, ludzie różnie reagowali na widok chłopca z „plamą” na twarzy. Niestety nie zawsze pozytywnie.

Jak mówi zatroskana mama:

Przez pewien czas bardzo trudno było nam znieść oczy społeczeństwa zwrócone w kierunku mojego syna z wyrazem litości, pogardy, przerażenia, a czasem nawet obrzydzenia. I chociaż nie jest to łatwe, mój mąż i ja zachowujemy się normalnie. Staramy się, aby Enzo zrozumiał, że pomimo swojego znamienia jest zwyczajnym chłopcem.

Carolina Giraldelli
Nypost.com

Carolina Giraldelli z repliką znamienia synka

Pewnego dnia 26-letnia mama zdecydowała, że chce postawić się na miejscu chłopca. Dzięki temu miała lepiej zrozumieć uprzedzenia, z którymi boryka się jej syn, a jednocześnie oddać mu coś w rodzaju hołdu i okazać miłość w niekonwencjonalny sposób.

Poprosiła więc przyjaciółkę Elaine Ricci, profesjonalną wizażystkę, aby odwzorowała na niej… znamię jej syna. Efekt był piorunujący. A sama Giraldelli mogła przez jeden dzień (przynajmniej w pewnym stopniu) poczuć to, jak inni ludzie odbierają małego Enza.

Carolina Giraldelli
Nypost.com

Reakcje syna i otoczenia na odmienioną Giraldelli

Gdy chłopiec zobaczył odmienioną mamusię był zaskoczony, ale radosny (chociaż pewnie nie rozumiał do końca całej tej sytuacji). Świetnie się razem bawili przez cały poranek, robiąc wiele zdjęć i nagrywając filmiki.

Później Giraldelli ruszyła w miasto i jak się spodziewała, inni ludzie nie przechodzili koło niej obojętnie. Czuła na sobie ich spojrzenia – czasami pełne litości albo zaciekawienia, innym razem przerażenia. Mimo to zachowała spokój i była „najbardziej dumną mamą na świecie”.

Jak przyznała:

Chociaż przed snem zmyłam makijaż, to przeżycia z tego dnia pozostaną już na zawsze ze mną.

9 zasad, jak być wspierającym rodzicem. Czasami nie wystarczy kochać

Carolina Giraldelli udostępniła też zdjęcia i nagrania w mediach społecznościowych. Reakcje z jakimi się tam spotkała bardzo ją zaskoczyły, ponieważ były bardzo emocjonalne i pełne wsparcia

Źródło: nypost.com | Fotografie: Nypost.com